szukaj  |   kontakt

Gabriela Lencka - Mój MisiuJacek Daszyński - AtenaDariusz Rubin - Matrona - live

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

Wywiady:

strona główna » wywiady » Wywiad z Tomaszem Wachnowskim (2010)
Z cyklu Rozmowy Augustowskie… – wywiad z Tomaszem Wachnowskim zarejestrowany podczas IX Zajazdu Bardów
W swoich piosenkach rzadko nawiązuje Pan do rzeczywistości politycznej, o której wspomniał Pan przed momentem. Są to z reguły utwory traktujące o uczuciach, relacjach damsko-męskich.

Większość piosenek na świecie traktuje o relacjach damsko-męskich - nie ma nic wspólnego z polityką, itd. To jest jakiś ułamek... Ponieważ nigdy nie nazywałem rzeczy po imieniu, wprost nie obnosiłem się z tym, co myślę. Uważałem, że to, że coś tam myślę, to już jest jakaś moja opozycja. Pamiętam, że gdy kiedyś złożyłem kilkanaście swoich piosenek jako recital do Urzędu Kontroli Widowisk, do cenzury - dostałem to z powrotem bez żadnego zapisu, że coś w nich jest nie tak. Z jednej strony było mi trochę głupio, bo każdy w tych czasach chwalił się, że nie puszczono mu jakiegoś tekstu, czy coś z niego wykreślono... Ja w tym miejscu znalazłem się tak, jak znalazłem się na świecie... To nie był mój wybór.

No ale jednak przez te lata coś ugruntowało Pana w przekonaniu, żeby pisać piosenki i być na scenie. Gdyby miał Pan wymienić najważniejsze momenty, które zaważyły na wyborze takiej właśnie drogi...

Zajmowałem się wieloma rzeczami, ale rzeczywiście nie mogę powiedzieć żebym zajmował się czymkolwiek innym na tyle poważnie, by móc stwierdzić, że tak bardzo nie umiem tego robić, że muszę robić to, co robię. Nawet jak próbowałem robić coś innego, zawsze gdzieś z tyłu głowy myślałem o tym, żeby sobie śpiewać i grać na gitarze. Najchętniej robiłbym to na ganku przed domem... Ale ponieważ nie robię nic innego, siłą rzeczy muszę próbować się z tego utrzymywać, co z jednej strony trochę mi przeszkadza, z drugiej natomiast - mobilizuje. Taka była moja droga, że gdzieś tam zacząłem coś dłubać i potem dowiedziałem się o czymś takim jak konkursy, przeglądy. No więc naturalnie musiałem się dać ocenić. Wziąłem udział w czterech czy pięciu konkursach. No i właściwie w każdym z nich zostałem zauważony i dostałem nagrodę. I tłumaczyłem sobie wtedy, że mam to już załatwione, co znaczy, że mogę to robić. I tak zostało... Od tamtej pory tak naprawdę nie przeżyłem żadnego załamania. Nie zastanawiałem się czy powinienem to robić... Ta branża taka jest, że obojętnie czy jesteś rockandrollowcem, nyloniarzem, piosenkarzem czy tancerzem - musisz pracować, żeby zarabiać. Taki autor śpiewający ma możliwość również pisania dla innych. Znam wiele osób, które robią różne inne rzeczy a przy okazji tylko grają... Mój świętej pamięci tata mówił, żebym został technikiem dentystycznym. Mama była stomatologiem i tatę męczyło, że najwięcej zarabia właśnie ten technik, który z nią współpracował, mimo, że jego zdaniem najmniej robił. Więc namawiał mnie, żebym został technikiem dentystycznym i robił mamie to, czego ona potrzebuje dla swoich pacjentów. W ten sposób miałbym pieniądze i mógłbym sobie śpiewać. Bardzo możliwe, że miał rację. Natomiast ja jestem chyba niereformowalny... Coś w tym jest. Nie byłem jeszcze z tą sprawą u psychologa. Szczerze mówiąc szkoda mi na to pieniędzy, bo tak naprawdę nie czuję się źle z tym, że robię to, co robię. Choć być może mógłbym robić jeszcze coś innego, żeby bardziej było mnie stać na to, co lubię robić...

Czy takie wydarzenia, jak choćby udział w opolskim Festiwalu, czy inne kontakty z telewizją - wykonanie piosenki do filmu „Asterix i Obelix konta Cezar" - mają dla Pana jakieś szczególne znaczenie?

Na pewno były ważne, ponieważ pierwsze dwa moje występy w Opolu to są koncerty pt. „Kraina Łagodności". To było o tyle fajne, że łączyło tę właśnie muzyczną codzienność z naszym poetyckim światem. Za pierwszym razem wyszło to bardzo dobrze, za drugim - trochę gorzej. No ale na tym się skończyło. I były to takie dwa epizody, które wszyscy pamiętają i mają je zaznaczone w swoich życiorysach. Ale lekcja z tego jest taka, że tak czy inaczej są to światy nie do pogodzenia. Myśmy wtedy na to nie zwracali uwagi, ale gdy dzisiaj o tym myślę, to było widać, że ci ludzie, którzy od lat organizują opolski Festiwal (ta cała telewizja, to zamieszanie...) bardzo byli zdziwieni i wystraszeni, ponieważ na co dzień pracowali z „zawodowcami"... A tutaj - nie wiedzieli czego się mogą po nas spodziewać. No i pozostała po tym (z jednej strony bolesna, z drugiej - zrozumiała) pustka... Bo w pewnym momencie myśleliśmy, że może to być jakiś zwyczaj - cykl koncertów. Że możemy tam znaleźć miejsce...

Opublikowany: 2010-03-22 19:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 3,50
Komentarze