szukaj  |   kontakt

Dagmara Korona - PrzepadałamAndrzej Marczyński - Ballada z małego miasteczkaWłodek Mazoń i Vis a Vis - Babie lato

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

Wywiady:

strona główna » wywiady » Wywiad z Tomaszem Wachnowskim (2010)
Z cyklu Rozmowy Augustowskie… – wywiad z Tomaszem Wachnowskim zarejestrowany podczas IX Zajazdu Bardów
Piotr Szauer | 
Niech nasza rozmowa będzie próbą nakreślenia drogi Tomasza Wachnowskiego od artystycznych początków do dziś. Jak to się wszystko zaczęło i dlaczego?

Z tego co wiem, nie ma nic wyjątkowego w tych moich początkach - na ile można to porównać z początkami innych wykonawców, ograniczając się może do tzw. „krainy łagodności". Gdzieś tam, kiedyś zaczęło się od tego, że czegoś się chciało, no i to akurat w taki sposób się zmaterializowało - w moje granie na gitarze i układanie piosenek. No taki początek - mimo, że banalny i powtarzalny, jak każdy inny, to na pewno niezwykły. Wydaje mi się, że historia każdego jest niezwykła przez to, że jest jego osobista - mimo, że podobna do innych...

Jesteśmy na imprezie, która nazywa się „Zajazd Bardów". Czy Pan nazwałby się bardem? Pytam o to dlatego, że różny jest stosunek śpiewających autorów do tego właśnie terminu. Jedni go lekceważą, bądź nawet z niego kpią. Inni zaś bardzo utożsamiają się z tym całym „ruchem".

Jest problem z tym całym ruchem i nazywaniem tego, co robimy... Pamiętam, że gdy zaczynałem występować to strasznie upierałem się, żeby to, co robimy było nazywane piosenką autorską. Podobnie - żeby festiwal w Krakowie nie był nazywany Festiwalem Piosenki Studenckiej tylko Studenckim Festiwalem Piosenki. Żeby nie występował termin: piosenka studencka. Było to dla nas wtedy dziwne... Piosenka studencka to jest taka piosenka, którą śpiewa student. Więc z gatunkiem trudno było to powiązać - przynajmniej na poziomie naszych rozważań filozoficznych na ten temat. Był taki moment, w którym określenie bard było nobilitujące i niezależnie od tego, co śpiewaliśmy - określało naszą opozycję. W tym ustroju - przed czy po stanie wojennym - wiadomo było, że jesteśmy po drugiej stronie. Natomiast określenie bard na pewno pasuje do kilku wykonawców, których znam. Gdy ktoś mówi tak o mnie - nie obruszam się. Nie jest to jednak etykieta, którą sobie sam przyklejam - nie reklamuję się w ten sposób. Nie dlatego, że uważam, że jest w tym coś złego. Myślę, że jestem po prostu wykonawcą swoich piosenek. Czasem są one poetyckie, czasem inne... Ale staram się przede wszystkim, żeby to były piosenki.

To przypisywanie Pana twórczości do danego nurtu związane jest z miejscami, w których Pan zaczynał...

Na pewno. Ale ja zaczynałem i na OPPA i w Krakowie... Nigdy natomiast nie występowałem w konkursie w Olsztynie. I nawet kiedyś w wywiadzie telewizyjnym powiedziałem, że owszem - te Spotkania to bardzo fajna sprawa, ale osobiście uważam, że gdyby autor chciał, żeby poezja była śpiewana - to by ją śpiewał. A jeśli pisze poezję - to po to, żeby ją czytać. Nie wiem, czy się w ten sposób komuś nie naraziłem. W każdym razie chodzi mi o to, że są ludzie, którzy zaczynają w taki sposób a kończą w inny. Są też tacy, którzy w tym miejscu zostają. To jest tak, jak z pisaniem wierszy w liceum. Większość z nas - akurat więcej dziewczyn niż chłopaków - pisze w tym czasie wiersze. Jednym to wychodzi, innym nie bardzo. Ale dla jednych jest to etap w życiu, dla innych jest to droga, którą zaczynają iść. Ja zaczynałem w takich miejscach dlatego, że pochodzę z rodziny można by powiedzieć antykomunistycznej (gdyby u nas był komunizm, bo mój tata zawsze mówił, że to jest po prostu popelina, komuna - w pejoratywnym tego słowa znaczeniu...). Dlatego w ten sposób i w takich miejscach próbowałem uzewnętrznić to, co chciałem robić, ponieważ nie było możliwości (mentalnie, psychicznie, czy w jakikolwiek inny sposób), żebym wystąpił na przykład na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze albo na Przeglądzie ZSMP we Wrocławiu - bo wyrzuciliby mnie z domu. Zresztą nawet się tego nie bałem - sam wiedziałem, że to jest niemożliwe. Więc siłą rzeczy wziąłem gitarę i zacząłem śpiewać takie piosenki. Znalazłem się w tym nurcie, ponieważ nie miałem, a na pewno nie widziałem innej możliwości...

Opublikowany: 2010-03-22 19:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 6,00
Komentarze