szukaj  |   kontakt

Daniel Gałązka - Kiedy się Bóg pochyliłDrużyna Wawrzyna - A tam jest nieboRafał J. I. Kowalewski - Podłogo błogosław

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

Wywiady:

strona główna » wywiady » Wywiad z Piotrem Bukartykiem (2009)
Wywiad z Piotrem Bukartykiem - rozmawia Piotr Szauer (2009)
Rozmowa z Piotrem Bukartykiem - autorem i kompozytorem piosenek, artystą kabaretowym, laureatem największym festiwali kręgu piosenki autorskiej i literackiej; od 2007 roku współpracownikiem radiowej "Trójki", gdzie w każdą środę o godzinie 15:00 prowadzi audycję "Ładne kwiatki", zaś w piątkowe poranki gra i śpiewa swoje nowe piosenki...
Piotr Szauer | 

Spotykamy się przed Pana koncertem w ramach cyklu „Kabaret Piosenki Smutnej" w Miejskim Ośrodku Kultury w Olsztynie... Ile w Piotrze Bukartyku jest kabareciarza, a ile piosenkarza?

Nie mam pojęcia. Jestem gościem, który po prostu pisze do rymu i potem przedstawia to ludziom z dużym przymrużeniem oka i sporą dozą dystansu do samego siebie jako autora... Na pewno otarłem się w życiu o kabaret. Nie wiem jednak do czego mógłbym porównać to, co robię...

W takim razie może zapytam inaczej... Dlaczego robi Pan właśnie to?

Myślę, że to jest mój naturalny sposób porozumiewania się ze światem. Urodziłem się z jakąś łatwością jeśli chodzi o rymowanie. Po prostu tak mam... Jeden żongluje piłeczkami, drugi połyka ogień - a ja mówię do rymu... Stąd pewna łatwość. Człowiek zawsze idzie po najmniejszej linii oporu. Kiedy byłem młodym chłopcem chciałem być atrakcyjnym i muskularnym brunetem. A tak się złożyło, że nigdy nie byłem... No to, żeby przyciągnąć uwagę płci bardziej interesującej od tej, reprezentowanej przez siebie, wpadłem na to, że jak brzdąka się na gitarze i coś tam mruczy pod nosem - najlepiej o tym, że za chwilę popełnię samobójstwo - to robi dobre wrażenie na potencjalnych partnerkach... I tak już zostało...

Jest Pan laureatem m.in. Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję" w Olsztynie, Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie i OPPA w Warszawie. Nie będę pytał o znaczenie tych sukcesów dla Pana, bo wiem, że odcina się pan od nich... Chciałbym zapytać zatem o drugą stronę tamtych spotkań - towarzyską...

To było chyba w tym wszystkim najfajniejsze... Na dzień dzisiejszy moja kondycja wygląda dużo lepiej niż większości imprez, które kolega pozwolił sobie wymienić. Niewiele wniosły one do mojego życia... Są bardzo miłym wspomnieniem, ale bardziej towarzyskim niż zawodowym. Szczerze mówiąc, gdyby nie pani od polskiego i konieczność znalezienia sposobu na przejście z pierwszej klasy ogólniaka do klasy drugiej - w życiu nie wystąpiłbym w Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim. Wiązał się z tym tydzień zwolnienia z zajęć szkolnych - z czego skwapliwie skorzystałem...Wtedy jeszcze nie pisałem swoich piosenek. Znalazłem jakiś wiersz w tygodniku młodzieżowym „Razem". To nie jest tak, że urodziłem się jako miłośnik mowy wiązanej - rymów czarnych i białych. Dysponowałem gitarą krajowej produkcji i po prostu ułożyłem melodyjkę... Przeszedłem szereg eliminacji. Na gruncie miasta, z którego pochodzę (Gorzowa Wielkopolskiego) zrobiło to wielkie wrażenie i dołożono mi jeszcze chyba tydzień zwolnienia z zajęć, bym kształcił mój niewątpliwy talent - z czego znowu skorzystałem. I tak trafiłem do Olsztyna. Dzisiaj tak mówię - wówczas może przywiązywałem do tego inną wagę. Ale już nie pamiętam... Tak czy inaczej - dzisiaj z perspektywy czasu nie robi na mnie większego wrażenia moje artystyczne CV oraz pieczołowicie odnotowywane przez ludzi pracujących w tym ruchu kolejne miejsca zajęte gdzieś tam... To tak naprawdę nie ma wielkiego znaczenia. Ważne jest w ogóle by ruszyć się z domu. Ja ruszałem się z mojego „grajdoła" - z Gorzowa Wielkopolskiego, który imperium muzycznym pod żadnym względem nigdy nie był. Przyjechałem do Olsztyna, który już w tamtym czasie na tle tego, co pamiętałem z własnej okolicy był jakimś imperium kulturalnym. I to tutaj miałem okazję poznać na przykład Jacka Kaczmarskiego czy Andrzeja Poniedzielskiego. To były zresztą znajomości, które pozostały na lata... I o tyle były to dla mnie ważne imprezy... To była okazja żeby przekonać się, że jest jakiś inny świat, niż dyskoteki w moim gorzowskim domu kultury...

Opublikowany: 2009-08-31 12:00:00
Strony:
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Komentarze