szukaj  |   kontakt

Jacek Gutry & Gut-muzyk - Polski Folk-lorCorda - BrzaskMariusz Orzechowski - Niekołysanka

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

Wywiady:

strona główna » wywiady » Wywiad z Jarosławem Jarem Chojnackim (2009)
Wywiad z Jarosławem Jarem Chojnackim - rozmawia Piotr Szauer - cd.
Jak to się stało, że dopiero po ukończeniu trzydziestego roku życia postanowił pan wyjść na scenę? Czy już wcześniej śpiewał pan i grał na gitarze?

Gdyby ktoś wówczas, gdy miałem trzydzieści lat powiedział: „Słuchaj stary - na pewno będziesz grał, śpiewał i żył z tego " - nie uwierzyłbym! Nawet gdy już zacząłem funkcjonować w tym ruchu, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tak właśnie potoczy się moje życie. Było to może wtedy już jakimś moim marzeniem... Ale moje plany życiowe były zupełnie inne. Z wykształcenia jestem teleinformatykiem, choć dziś nie mam już zielonego pojęcia o informatyce - tak to się wszystko szybko zmienia... Co prawda zawsze śpiewałem, ale instrument do ręki wziąłem w wieku dwudziestu ośmiu lat! Więc nie ma się czemu dziwić, że tak późno zadebiutowałem...

Czy nagrody zdobyte na największych festiwalach piosenki literackiej, artystycznej, były dla pana jakimś motywatorem do tego, by poświęcić się zupełnie poezji i muzyce?

Nagrody są bardzo ważne na początku, bo pieszczą uszy i to, co jest głęboko w nas - dumę i samozadowolenie. Nie przekładają się one jednak na to, co dzieje się potem z tzw. karierą. Natomiast do tego, żeby grać i śpiewać przekonała mnie reakcja publiczności. I nauczyłem się, że tyle, ile dam z siebie na scenie, tyle samo a nawet więcej odbiorę od widowni... I w zasadzie sens mojego istnienia i funkcjonowania artystycznego to koncert. Płyta ma jedynie znaczenie komercyjnie i archiwizacyjne - żeby pozostał jakiś ślad. Natomiast najważniejszą sprawą jest koncert - ja i publiczność. I będę śpiewał tak długo, jak długo publiczność będzie chciała przychodzić na moje koncerty...

Również dziś próbuje pan przypominać o sobie na festiwalowych scenach. Wystąpił pan m.in. w zeszłym roku w konkursie festiwalu „Ogrody Piosenek" w Lublinie...

Rzeczywiście - wziąłem udział w konkursie... Ale organizator uprzedzał mnie, żebym tego za bardzo nie przeżywał, nie przejmował się, jeśli nie wygram... Rozumiałem intencje, ponieważ wiem jak to jest w tych konkursach. Wiadomo jak to wszystko funkcjonuje w naszym kraju... Natomiast dało to mi możliwość zaprezentowania się w ciągu tych trzydziestu minut w dosyć fantastycznych warunkach. Nie ważne czy wygrałbym czy nie... I zgadzam się tutaj z panem, że muszę od czasu do czasu wziąć udział w jakimś konkursie, w którym oczywiście nie mam żadnych szans - ale pokazać się trzeba...

Czy któraś z festiwalowych scen piosenki literackiej jest panu szczególnie bliska?

Bez wątpienia emocjonalnie związany jestem z Biłgorajem. Bardzo często tam występuję i organizatorzy są tam dosyć pozytywnie do mnie ustosunkowani. Z żadną inną sceną nie jestem związany. I to chyba dobrze... Nie szukam szczególnie miejsc, w których mógłbym znaleźć ciepłą posadę. Po prostu myślę o tym, żeby występować, gdzie tylko jest to możliwe, gdzie będzie publiczność... Oczywiście są jakieś takie magiczne miejsca, jak choćby olsztyński dziedziniec zamkowy. Dla każdego wykonawcy tego nurtu występ tam jest przeżyciem. Ale brakuje mi tam jeszcze czegoś... I nie chodzi tu bynajmniej o publiczność a o tę komercyjną oprawę Spotkań Zamkowych. Ale nie chcę wchodzić w te klimaty, bo nie jest to moja sprawa. Drugie takie miejsce to może scena krakowska. Próbowałem kiedyś swoich sił w Piwnicy pod Baranami, ale i ona w ostatnich latach tak się zmieniła, że w zasadzie nie zabiegam o to, żeby tam występować... Gdybym mieszkał w Krakowie, na pewno związałbym się z Piwnicą. Prowadziłem nawet rozmowy z dyrektorem Fersterem, który chciał tego, ale musiałbym mieszkać w Krakowie. Bo jednak pięćset kilometrów to zbyt duża odległość - nie ma mowy o takiej współpracy...

Opublikowany: 2009-10-09 11:30:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 4,40
Komentarze