szukaj  |   mapa serwisu  |   kontakt

Łukasz Jakubowski - Wilno w obłokachSfera szeptów - A jeśli ...Szymon Zychowicz - Chory krajobraz
Ela Adamiak - płyta Zbieram siebie

Ela Adamiak - "Zbieram siebie" - dostępna w ISAK.SKLEP

16 listopada 2009 odbyła się premiera dawno oczekiwanej (od ostatniej płyty studyjnej minęło 13 lat), nowej płyty Elżbiety Adamiak, na której znalazły się starannie dobrane nowe piosenki Artystki oraz jej ulubione utwory. [więcej ...]

Piotr Bukartyk - Z czwartku na piątek

Piotr Bukartyk - "Z czwartku na piątek" - w ISAK.SKLEPie

Zabaw słowem Bukartyka ciąg dalszy, czyli osiemnaście utworów na nowej płycie. Jest melancholijnie i zabawnie. Piosenki dające do myślenia i doprowadzające do łez. Oczywiście ze śmiechu. [więcej...]

Przemek Bogusz - Płyta 19:30

Przemek Bogusz - Płyta 19:30

Nadałem jej tytuł „19:30” bo o tej właśnie godzinie w polskiej telewizji od dziesięcioleci zaczyna się najpopularniejszy program informacyjny. A piosenki, które znalazły się na krążku są inspirowane właśnie telewizyjnymi wiadomościami. Płyta dostępna w ISAK.SKLEP [więcej ...]

foto galerie:

Najlepsza Poezja Śpiewana
strona główna » relacje z imprez » rok 2007 » Robert Kasprzycki w Zapiecku
Robert Kasprzycki w łódzkim Zapiecku
Jeśli wierzyć zapowiadającemu koncert Piotrowi Trzeciakowi, tego wieczoru radio Zapiecek miało połączenia z Sydney, Toronto, Nowym Jorkiem, Waszyngtonem, a nawet
z Warszawą... ;-) .
Ania Ozdobińska | 

Relacja bardzo subiektywna.

Dnia 11 lutego 2007 miałam przyjemność wybrać się do łódzkiego Zapiecka na koncert Roberta Kasprzyckiego z zespołem (koncert ten miał odbyć się w listopadzie zeszłego roku). Bardzo ucieszył mnie fakt, iż przy promowaniu swojej najnowszej płyty, zatytułowanej "Światopodgląd", Robert nie pominął łódzkiej publiczności. Aby zapewnić sobie udział w tym wydarzeniu poczłapałam kilka dni wcześniej do Zapiecka celem nabycia biletów. Gdy spostrzegłam, że mają one numery 84 i 85 oraz skonfrontowałam te liczby
z niezbyt pokaźnym rozmiarem zapieckowej piwnicy koncertowej, poprosiłam o rezerwację stolika. Niestety nie było takiej możliwości. Polecono mi po prostu przyjść na godz. 19.00, czyli półtorej godziny przed planowanym rozpoczęciem koncertu.

Robert Kasprzycki Rzeczywiście o 19.05 udało nam się jeszcze zająć miejsce siedzące i to przy samym kominku, który dawał przyjemne ciepło. Dzięki wcześniejszemu przybyciu załapaliśmy się także na małą próbę, która co zaskakujące, odbywała się bez zespołu. Obserwowaliśmy gromadzący się tłum, wobec którego organizatorzy postąpili wyjątkowo humanitarnie, wynajdując coraz to nowe pokłady krzesełek i stołków. Okazało się, że sprzedano wszystkie bilety. Ponadto koncert był transmitowany na żywo
w Radiu Zapiecek (łącze do tego radia znajduje się na www.zapiecek.art.pl). Moment rozpoczęcia koncertu zbliżał się nieubłaganie, a zespołu nadal ani widu ani słychu. Mój towarzysz stwierdził, że ewentualny brak zespołu może okazać się elementem pozytywnym, gdyż dzięki temu wokalista może stworzyć w zapieckowej piwnicy bardzo kameralną, wyjątkową atmosferę. I to właśnie byłoby piękne... Cóż, moim zdaniem
w pierwszej części koncertu tak się jednak nie stało...

Wykonawca już na wstępie wyjawił, że przyjechał do nas „w celach spożywczych"... Stwierdził, że paru znajomych miało wpaść z nim, ale ich nie ma... (publiczność nie doczekała się głębszych wyjaśnień związanych z brakiem zespołu). Zażartował, że jeśli ktoś kupi tego wieczoru w Zapiecku jego nową płytę, to bez wątpienia znajdzie się
w elitarnym gronie pierwszych pięćdziesięciu nabywców. (My zapomnieliśmy niestety zabrać ze sobą nasz egzemplarz, więc tym razem nie zdobyliśmy kolejnego autografu do kolekcji).

Zdążył jeszcze serdecznie pozdrowić tych, którzy „rozmawiają teraz, bo wiedzą co czynią, czyniąc ten mentalny chaos...", po czym rozpoczął koncert „Światopodglądem", czyli Robert Kasprzycki piosenką otwierającą nowy album. Następnie zaśpiewał
„Vis a vis" - drugą piosenkę z tegoż albumu. Warto nadmienić, że na pierwszą cześć koncertu złożyły się utwory
z promowanej płyty, grane jeden po drugim, w kolejności dokładnie takiej w jakiej można ich wysłuchać na krążku. Podobało mi się wykonanie „Proroka nieśmiałych", czyli mojego ulubionego spośród najnowszych kawałków, po którym płynnie i bez ostrzeżenia nastąpiło przejście do „Something in the way" Nirwany...


Opublikowany: 2007-02-20 14:50:00
Strony: