szukaj  |   kontakt

Lądowe Ptaki - Żeglarskie serceD.Barabas P.Stefanowska & Widmo - Obok siądźPrzemysław Bogusz - Piosenka o Doktorze ...

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » BardoGrajka IV - Piotr Dąbrówka i Noro Lim
Piotr Dąbrówka i Noro Lim - BardoGrajka IV - Kraśnik 28 VIII 2009 - cd.
Piotr Dabrowka i Pawel Karas 01Ten utwór zostawiłam na koniec, bo stanowi on doskonałą okazję do skreślenia kilku słów o aranżacji. Pasję (w obu znaczeniach tego słowa) tej pieśni wykreował duduk, instrument pochodzący sprzed 2000 lat, który jak wehikuł czasu przeniósł słuchaczy do starej jak ów duduk Jerozolimy. Kierowca time machine, Mariusz Kowalski, multiinstrumentalista (opanował grę na kilkunastu!), to zjawisko, człowiek absolutnie oddany temu co robi. Buduje do piosenek scenografię - elektroniczną, wręcz kosmiczną, jeśli trzeba kameralną, akustyczną. Grający Mariusz to widok niezwykły; na pierwszy rzut oka - muzyk z ADHD, na drugi, trzeci i następne (ciężko oderwać wzrok) - artysta kochający muzykę ponad wszystko i ze wzajemnością.

Twórczość Zespołu Dąbrówki to małżeństwo doskonałe formy i treści. Słowo ma tu wielkie poważanie, radomski bard starannie je dobiera i celebruje. Charyzma Piotra, fenomen Mariusza i spokój perkusisty Pawła Karasia - takie połączenie robi wielkie wrażenie. Z tego, co zdołałam podsłuchać w „kuluarach" (czyt. pod żywopłotem) - nie tylko na mnie.

Noro Lim 01Noro Lim to zupełnie inna bajka. „Bajka", albo lepiej „baśń", to bardzo dobre słowo, świetnie oddające klimat tej grupy. Powiało zieloną Irlandią, rześkim chłodem porannej rosy, rozgrzanym wonnym wieczorem. Zespół tworzy pięć delikatnych, pełnych uroku pań (do Kraśnika przyjechały cztery, zabrakło wiolonczelistki) i mężczyzna o urodzie muszkietera. Największa moc tej grupy pochodzi z instrumentów - skrzypiec, fletu poprzecznego i pianina elektrycznego. Muzyka Noro Lim jest lekka, wdzięczna, kojąca. Na tle letniego wieczoru pod Wielkim Wozem słucha się jej jak ścieżki dźwiękowej do dobrego, kameralnego filmu. Wrażenie to mącą jednak pretensjonalne teksty. Za dużo w nich kwiatów, gwiazd, wiatru, ptaków i pląsów. Są pełne życiowej mądrości („fantazja nie każe nam tworzyć rzeczy nowych, lecz inaczej patrzeć na stare" Zaczarowany świat; „muszę zdążyć pocałować Noro Lim 02każdą chwilę" Szkoda czasu), ale mało odkrywcze, banalne. To bez wątpienia radosna afirmacja życia i miłości (Zaczekajmy, Inne imię), ale - niestety - przesadnie egzaltowana, pensjonarska. Utwory instrumentalne Noro Lim, czerpiące z muzyki celtyckiej, są za to jak balsam dla ucha. River Dance, Taniec, wreszcie temat z filmu Ostatni Mohikanin, przeniosły mnie do innej czasoprzestrzeni. I to Rafałowi, Ewie, Magdalenie, Ewelinie i Małgorzacie - przemiłym, skromnym osobom - na długo zapamiętam.

PS. Czwartej „Bardograjki" wysłuchałam i relację tę pisałam w najciemniejszym chyba okresie mojego życia. Dlatego tak długo to trwało; dziękuję Jackowi, że cierpliwie czekał. Ale ja nie o tym. Jeśli jest tak, jak śpiewa Dżem i „w życiu piękne są tylko chwile", i tak jak śpiewają Wilki - „są takie chwile, dla których się żyje" - to chcę z całą mocą napisać, że ten koncert z takich chwil był złożony.

Opublikowany: 2009-10-02 11:37:42
Strony:
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 4,10
Komentarze