szukaj  |   kontakt

Daniel Gałązka - Dotykam dachów Live 2008Kuba Pałys - Jeśli wola TwaKatarzyna Brzozowska - Modlitwa

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » Michał Łanuszka - koncert premierowy płyty
Michał Łanuszka - koncert premierowy płyty "Bieski idiota" - Kraków 6 XI 2009
6 listopada o godz. 20:00 w Willi Decjusza w Krakowie odbył się premierowy koncert debiutanckiej płyty Michała Łanuszki zatytułowanej "Bieski idiota". Nieustraszeni wysłannicy redakcji ISAKa ochoczo zasiedli na widowni. Podczas koncertu Michał wykonał głównie piosenki z tej właśnie płyty choć, tak jak obiecywał, usłyszeliśmy również kilka niespodzianek. Na scenie dzielnie towarzyszyli mu: Jan Pilch (na instrumentach perkusyjnych) oraz Michał Braszak (na kontrabasie).
Ania Ozdobińska | 
Łanuszka rozpoczął wieczór od wymieniania powodów żeby na jego koncert tego dnia nie przychodzić: grypa, zimno, mecz w Sosnowcu... Jednak sala była wypełniona po brzegi. Najwyraźniej wbrew pomysłom Michała wiele osób skorzystało z tego jednego powodu przemawiającego za tym, żeby w Willi Decjusza się w piątek pojawić - powodu jakim była premiera jego debiutanckiej płyty.

Michał Łanuszka - koncert premierowy płyty Jako pierwsza zabrzmiała piosenka tytułowa, czyli "Bieski idiota". W chwilę po niej nastąpił mój ulubiony utwór z owej płyty zatytułowany "Im bardziej jasno". Przyznam, że to upodobanie zadziwia mnie o tyle, że wielokrotnie słuchałam nagrań Michała rejestrowanych podczas różnych koncertów i ta piosenka nigdy dotąd nie otarła się o ścisłą czołówkę moich wyborów. A jednak w tej aranżacji moje uszy ją uwielbiają. Potem usłyszeliśmy jeszcze m.in. "Zza weneckiego lustra", "Miasto wygnańców", "Koszulkę" (podobno każda dziewczyna chciałaby aby to właśnie jej zadedykować tą piosenkę - stąd pomysł Michała na koncert składający się z odegranej 24 razy tylko tej jednej piosenki - brawa za wychodzenie na przeciw oczekiwaniom fanów artysty), a także "Niezłego zawodnika", "Kobrę", "Sarajewo", "Kosovo" oraz "Nie wierzę". W tej wyliczance nie mogę pominąć mojego drugiego ulubionego spośród odegranych utworów, czyli  szybkiej i dosadnej "Margot". Cóż za porywający rytm. To pewnie za sprawą mojej drugiej  (po kontrabasie) instrumentalnej miłości - werbla.

Michał Łanuszka - koncert premierowy płyty Poza utworami znajdującymi się na płycie pojawiły się także trzy piosenki premierowe: "Epitafium" (proces jej pisania trwał mniej więcej 7 lat, a piosenka dedykowana jest pewnemu rybakowi, który wypłynął w morze podczas ogromnej burzy i nie powrócił na ląd), "Półmrok" oraz "Kanikuła" (zapowiedziana po 'łanuszkowemu': "Słowa Robert Kasprzycki, muzyka... A tam... Kogo obchodzi muzyka..."). Na bis bohater wieczoru zaserwował nam perfekcyjnie rozkładającą na łopatki "Niepewność" (czy Michał Łanuszka jest spokrewniony z sowami?) - to  po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy, szkoda, że isakowa kamera nie zdążyła na pociąg do Krakowa).  Na drugi bis słusznie przeczuwałam w kościach moją ukochaną "Kometę". Michał wykonał ją doskonale. Wielbię tą piosenkę niezmiennie.  Może kiedyś doczekam się z tego tytułu dedykacji...
 
Michał Łanuszka - koncert premierowy płyty Generalnie podczas koncertu Łanuszka stworzył klimat sympatycznej, bezpośredniej więzi z publicznością. Sypały się dedykacje... Nastąpił krótki dialog z Anną Piżl (poetką, autorką dwóch zaśpiewanych tego wieczoru tekstów). Nie mogło obejść się bez podziękowań. Przytoczę jedno z nich: "Chciałbym z tego miejsca - to będzie strasznie głupie jak powiem dziękuję, ale nic innego powiedzieć nie mogę - podziękować mojemu absolutnemu mistrzowi [Januszowi Grzywaczowi], człowiekowi który nauczył mnie wszystkiego, nie tylko takich rzeczy jak tu słyszycie, widzicie, ale tak w ogóle życia. Wiele razy rozmawialiśmy przy najlepszej kawie na świecie. (...) Dziękuję." Michał wspominał również o swoim drugim wielkim mistrzu - Jarku Nohavicy - kwitując: "Mam szczęście w życiu prawda? Dwóch mistrzów mieć...".

Michał Łanuszka - koncert premierowy płyty Zarówno na płycie jak i na koncercie zachwyciło mnie wykonanie (ogromne brawa dla Jana Pilcha i Michała Braszaka ) oraz aranżacje utworów. Wspomniane aranżacje mają pewną niezaprzeczalną zaletę. Otóż płyta jest tak nagrana, że można ją odegrać podczas koncertu nie zubażając brzmienia. Zdarza się, że ktoś nagrywając płytę  hojnie korzysta z rozmaitych możliwości jakie daje studio. Za to później na koncertach ten sam materiał brzmi bardzo skromnie. W przypadku "Bieskiego idioty" tak nie jest. Warto podkreślić, że płyta zawiera utwory dojrzałe do publikacji, interpretacyjnie przemyślane i dopracowane. Naprawdę świetnie się tego słucha. Mojej uwadze nie umknęły również wokalizy Michała.

Kończąc pragnę jeszcze wspomnieć, że dla zobrazowania niniejszej relacji celowo wybrałam fragmenty utworów, które nie znalazły się na debiutanckim albumie. Po prostu jakość nagrań jaką dysponuję nie jest satysfakcjonująca, a nie chciałabym aby ktokolwiek uprzedził się do tej płyty...

Opublikowany: 2009-11-14 02:00:00
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,00
Komentarze