szukaj  |   kontakt

M.M. Dekiel - Ostatni rajdDariusz Wasilewski - Chodze i pytamAgata Gałach - Toast pożegnalny

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » BardoGrajka VI - Łukasz Jemioła
Łukasz Jemioła - BardoGrajka VI - Kraśnik 4 XII 2009
To będzie film przedwojenny - przynajmniej tak zapowiedział reżyser (Łukasz Jemioła) przed projekcją. Siedząc wygodnie w ciemnej, wypełnionej po brzegi sali, czekałam z niecierpliwością na pierwsze sceny. Światło przygasło i zaczęła się "kronika filmowa" - inaczej rzecz biorąc, słowo wstępne wygłosił Jacek Kadis, a zaraz po nim pojawił się główny bohater wieczoru - reżyser - i zaczęła się projekcja.
Joanna Dąbrowska | 
Film otworzyła dosyć brutalna scena w "Tramwaju", do którego pewien "cham chciał (...) wsiąść z fortepianem". Nasz główny bohater, jak się niedługo dowiemy - Stach, stał bidula ściśnięty w tłumie, szepcząc do siebie "niech takie przyjemności trafi szlag". Jednak cóż tu się dziwić Stachowi, wszyscy przecież wiedzą, że nie ma nic bardziej irytującego niż wbijające się w prawą nerkę klawisze fortepianu, gdy człowiek próbuje utrzymać równowagę, w czasie gdy tramwaj skręca na pętli. Jeśli państwa dziwi obecność jegomościa Łukasz Jemioła - BardoGrajka VIz fortepianem w tramwaju, to już spieszę wyjaśnić, że ów pan jechał na "Bal na Gnojnej", co nam wyjaśniła druga scena filmu. Oprócz pianisty na Gnojną jedzie również Stach. Tam też dochodzi do zawiązania akcji, bo nasz Stach poznaje piękną Hankę i zakochuje się w niej z miejsca bez pamięci. Wyznaje widzom w monologu wewnętrznym: "Hanko, o Tobie marzę wśród bezsennych nocy". W tym właśnie momencie reżyser przedstawia nam Hankę, która jak się okazuje, również kocha Stacha. Daje nam to podstawy twierdzić, że nasz film będzie przedwojenną komedią romantyczną. Niesiona uczuciem wielkim i pięknym Hanka woła, manifestując przed światem: "Stachu, wróć, daruję Ci winy, porzuć inne dziewczyny". Stach jednak nie jest taki wyrywny i, należąc do tych nieśmiałych, prosi o radę kolegę. Jak dobrze wiemy, z porad osób trzecich w sprawach sercowych raczej nic dobrego nie wynika, tak też jest w tym przypadku. Zdzich, kolega Stacha, sugeruje naszemu romantycznemu i nieśmiałemu Stasiowi związek jedynie fizyczny, mówiąc: "zrób to tak, kobietom pieszczot brak... ach". Sama będąc widzem nastawionym romantycznie do świata, znielubiłam Zdzicha, który tak bezwstydnie chcę sprowadzić głównego bohatera na złą drogę. Na szczęście Stanisław nie daje się omamić wizją płytkiego związku i w najbardziej romantyczny sposób opowiada o swojej ukochanej Hani, mówiąc: "gdy dziewczyna idzie spać, świat się zmniejsza o piękno jej oczu". Podstępna natura Zdzicha nie pozwala mu jednak tak szybko odpuścić i drań próbuje namówić Stasia do związku z równie niemoralną jak sam Zdzich Felą. Mówi mu: "gdy panna Fela okiem strzela, to jest dobry znak (...) ma ochotę na pieszczotę; gdy spodoba jej się kawaler to chce z nim szaleć". W tym momencie filmu, widz, czyli ja, dochodzę do wniosku, że wszystkie nadzieje na przedwojenną komedię romantyczną spełzły na niczym, a film będzie dramatem psychologicznym o związkach międzyludzkich z miłością w tle. Moje lekkie rozczarowanie szybko zagłuszył wrzeszczący, ukryty we mnie filozof pragnący poznać naturę rzeczy. Dlatego teraz reżyser - jak mogę się domyślać, również filozof z zamiłowania - przedstawia nam postać nieobliczalnego i tajemniczego Zdzisława. Ten lekkoduch i, jakby to moja ciocia powiedziała, huncwot i sowizdrzał całymi dniami chodzi po mieście i sam się wszystkim chwali swoim beztroskim podejściem do życia, ogłaszając: "a ja sobie gram na banjo i na spacer chodzę z Andzią". Zdzisław, cynik, dokonuje oceny moralnej społeczeństwa, przedstawiając groteskowość związków szumnie nazwanych małżeństwem. Według niego "człowiek jest jak gołąbek, chce mieć swą gołąbkę, która do gniazda wniesie swą książeczkę PKO". Sam przed sobą przyznaje się, że nie jest lepszy, bo "do forsy biegnie moja najtajniejsza myśl, bo ecie pecie to anioł stróż". Gdy Zdzicha dosięga depresja i za bardzo przejmuje się kondycją społeczeństwa, jak się dowiadujemy, idzie do zoo, bo "gdy Ci smutno bracie idź do zoo, do zoo, bo tam wesoło". Siedząc jak na szpilkach, niepewna losu miłości nieśmiałego Stasia i pięknej Hani, zżerana przez ciekawość, co stanie się ze Zdzisławem, doczekałam się przerwy na reklamę.

W tym momencie pojawiło się logo kraśnickiego Starostwa Powiatowego, głównego sponsora naszego filmu i Osiedlowego Domu Kultury Spółdzielni Mieszkaniowej "Pomoc" w tak zwanych "czerwoniakach", gdzie obraz miał projekcję.

Opublikowany: 2010-01-05 14:40:00
Strony:
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,53
Komentarze
Data:
 2010-01-23 12:14:43
Autor:
 pisarczyk
Treść:
 Jedna z najlepszych relacji, jakie zostały zamieszczone na Isaku. Gratuluję autorce i proszę o więcej i częściej!
e-mail:
 
Data:
 2010-01-05 17:39:09
Autor:
 m
Treść:
 Doskonale napisane! Można się poczuć tak, jakby się tam było i wszystko przeżywało osobiście :)
e-mail: