szukaj  |   kontakt

Jacek Kadis i Michał Dzik - Martin EdenAndrzej Marczyński - Ballada z małego miasteczkaAgata Gałach - Przystanek Ziemia Święta

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2010 » BardoGrajka VIII - Jacek Kadis, Łukasz Majewski, Marcin Skrzypczak
Jacek Kadis, Łukasz Majewski, Marcin Skrzypczak - BardoGrajka VIII - 19 III 2010 - cd.
Ostatnie tego wieczoru uderzenie Marcina – jak sam określił „hard poezja śpiewana” – wiersz Zbigniewa Joachimiaka, to pieśń – kula śnieżna, która przetoczyła się przez salę jak przez skały w górach, budząc smutne echo. Dramatyzm i napięcie w tym utworze podkreślił dodatkowo dźwięk (szum? szmer? szuranie?) sunącego po torach pociągu. (Nie wiem, jak się gra pociąg na gitarze, ale Marcin to właśnie zrobił). Prawie na zakończenie ósmej Bardograjki alias festiwalu bezimiennych pieśni Łukasz zagrał prawdziwą „Piosenkę bez tytułu” („senilizmu ostatnia granica, duszy wzlot i upadek, z wierzchu twardej jak lew nemejski... zaduszonej słów gradem”). Na dobranoc Jacek, próbując uśpić czujność publiczności, zaśpiewał „Sumienną kołysankę”. Ze mną mu się nie udało, bo to moja ulubiona jego piosenka, czuła i niespokojna zarazem: „zaśnij proszę, resztkę żalu pod poduszkę włóż, pozwól nocy ukojenie przynieść, pozwól już; czemu burzysz spokój nie-święty, ciężar winy mi wkładasz na kark? no i jeszcze powiedz czemu rację zawsze masz”...

Gospodarz Bardorajki zapowiadając to spotkanie podkreślał, że jego i gości z Pomorza łączy prawdziwa, męska przyjaźń, niezachwiana przez fakt, że na scenie często bywali rywalami. Wspaniale jest patrzeć na taką więź, szczególnie gdy druhowie nie szczędzą sobie drobnych, ale soczystych złośliwości. Nie ulega wątpliwości, że panowie lubią się i szanują, i że stanowią świetnie dobrany, uzupełniający się zespół. Każdy z nich jest inny. Marcin to wirtuoz gitary i znakomity interpretator tekstów cudzych i własnych. Oprócz głosu masz też nosa do nośnych, uniwersalnych tematów. Liczne talenty, erudycja i filologiczna mentalność mogą go z czasem uczynić (bez zadęcia to piszę) godnym następcą Jacka Kaczmarskiego. Łukasz to świetny poeta, wrażliwy i ciepły. Piewca rodziny (eeech, zazdroszczę jego córkom...), przyjaźni, chwili, która trwa. Jedna jeszcze rzecz przydaje mu w moich oczach blasku – jego wiersze mają rym i rytm, i melodię, jak za starych, dobrych czasów poezji. Świetnie się je czyta, a kiedy jeszcze podparte są ciepłym głosem i gitarowym akompaniamentem autora, wpływają do krwiobiegu jak najlepsza nalewka. Za białym wierszem nie chowa się także Jacek Kadis. Jego nazwisko to gwarancja jakości i prawdziwości tekstów. Znam Jacka już parę lat i wiem, że szczerość to jego twórcze credo. Wszystko, co pisze, przechodzi przez filtr jego „ja”, a ten „ja”, czyli on, to człowiek niedoskonały, rozdarty między sacrum i profanum, który czasami sięga bruku, ale nawet na chwilę nie traci z oczu ideału – taki potykający się niekiedy Pan Cogito. I chyba to właśnie, że jest bardzo ludzki i ten szlachetny rys w jego charakterze i twórczości sprawiają, że ludzie chcą go słuchać.

Późnym piątkowym wieczorem z bardograjkowej sceny zeszli kolejno: Marcin Skrzypczak, Łukasz Majewski i Jacek Kadis. Kto wejdzie na tę scenę jako następny? Pożywiom, uwidim...
Opublikowany: 2010-04-26 16:09:32
Strony:
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 3,80
Komentarze