szukaj  |   kontakt

Gabriela Lencka - EmesisDąbrówka - Majewski - Kołysanka dla d...Jacek Kadis - Jak ślepiec

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."


strona główna » relacje z imprez » rok 2010 » Zajazd Bardów 2010
IX Zajazd Bardów 2010 - Augustów 5-6 II 2010
Zajazd Bardów jest, przynajmniej według mojego kalendarza, wydarzeniem inaugurującym nowy sezon festiwalowy. Zawsze odwiedzam go z ogromną przyjemnością. Lubię wyprawiać się na północny wschód m.in. ze względu na moje podlaskie korzenie oraz sentyment do tamtych stron. Jednak sam Zajazd, dzięki wyjątkowej atmosferze, sprawia, że chce się na niego wracać. Bez wątpienia ogromny wkład w tworzenie tego niezwykłego klimatu ma osoba Adama Andryszczyka (gościnnego organizatora) oraz konsekwencja z jaką wciela on w życie własną wizję tej imprezy, dbając o jej stale wysoki poziom. Dzięki temu Zajazd dorobił się wiernej, pierwszorzędnej publiczności, która na początku każdego roku, wśród śniegów i mrozu, uparcie pielgrzymuje na Podlasie z najróżniejszych zakątków Polski.
Ania Ozdobińska | 
Piotr SzauerW tym roku Zajazdowi Bardów towarzyszyła przecudnej urody zima - śnieg po pachy, siarczysty mróz i piękne słońce. Bardzo dobrze wspominam wyjątkowo gościnne progi klubu "Szekla", w którym odbywała się impreza. Wojtek, życzliwy gospodarz Szekli, czujnym okiem baczył na wszystko, dla każdego miał ciepłe słowo. W międzyczasie zajmował się fotograficznym dokumentowaniem wydarzenia, niezmordowanie oślepiając nas lampą błyskową swojego aparatu. Jego przemiła rodzina dbała, zza baru, o to by głodnym nie brakowało babki ziemniaczanej czy kartaczy, a spragnionym wszelkich napojów. Koncerty rozpoczynające się późnym popołudniem dobiegały końca sporo po północy, a radosna integracja trwała do wczesnych godzin porannych. W przerwach między koncertami mogliśmy oglądać materiały filmowe i fotograficzne z poprzednich edycji Zajazdu.

Łukasz JemiołaTegoroczni laureaci konkursu "O ślad" spotkali się z ciepłym przyjęciem ze strony publiczności. Choć stosunkowo młodzi, mieli słuchaczom wystarczająco  dużo mądrych rzeczy do przekazania. Ich twórczość odebrałam bardzo pozytywnie. Przyznaję, że poszczególnych zajazdowych występów słuchałam z różnym stopniem zainteresowania. Pierwszego dnia Zajazd zainaugurował występ Piotra Szauera (laureata konkursu "O ślad"). Następnie usłyszeliśmy Łukasza Jemiołę. Celowo piszę, że usłyszeliśmy, gdyż widać go było ledwo ledwo. Wbrew protestom "reporterów" oraz części widowni Łukasz dopiął swego i zgodnie z własną wizją artystyczną wystąpił przy świetle jedynie sześciu maleńkich świeczek... Bo ludzie przychodzą na koncerty dla muzyki, a nie dla wykonawcy. Wbrew początkowym obawom części osób, nikogo na widowni ciemności nie skłoniły do drzemki. Wprost przeciwnie! Publiczność świetnie się bawiła i nie chciała wypuścić go ze sceny. Łukasz już taki jest.Tomek Wachnowski Potrafi w półtorej minuty porwać  i rozkochać w sobie słuchaczy. Na szczęście jego urok pozostaje nie bez pokrycia. Doskonale nawiązuje kontakt z publicznością. Fantastycznie gra i śpiewa.  Przy okazji warto wspomnieć, że Łukasz przyznał, iż jest "bardem pół na pół", ponieważ  rzadko pisze swoje piosenki,  więcej śpiewa cudzych, często nieznanego autorstwa. Jego repertuar obejmuje m.in. folklor miejski i przedmiejski oraz piosenki przedwojenne. "Brakuje mi teraz takich piosenek. Dawniej ludzie pisali piosenki o tym czego im brakowało albo takie bardziej przystające do życia" - mówi. Konferansjer (Andryszczyk) wyczuwając nastroje panujące na sali zaproponował przynajmniej jeden bis. Piosenek na bis było sześć, a mimo wszytko odczuwało się pewien niedosyt. Następnie na scenie pojawił się Piotr Bakal, a po nim Tomek Wachnowski w towarzystwie Marka Wierzchuckiego (którzy wystąpili w zastępstwie za pierwotnie zapowiadanego Marcina Różyckiego).

Opublikowany: 2010-05-06 17:10:00
Strony:
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 4,60
Komentarze