szukaj  |   kontakt

Andrzej Marczyński - Romans wieczornyNoro Lim - Do CiebieKamila Kraus - Brajlem

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2011 » IV Festiwal Piosenki Innej w Lubawie - relacja
Inna Piosenka w Lubawie – spotkanie czwarte cd.

Pierwszy dzień przesłuchań zamknął gościnny występ Szczecinian z „O niebo lepiej”, laureatów ubiegłorocznej nagrody publiczności. Swój set rozpoczęli tytułowym „O niebo lepiej”, z ciekawą zmianą pulsacji w refrenie oraz godnym zauważenia wkładem Macieja Marcinkowskiego w roli saksofonisty oraz chórzysty. Nie zabrakło oczywiście pastiszowego okrętu flagowego, czyli „Nie piszę bloga”. Warto też wspomnieć bardzo chwytliwą kompozycję premierową (gitarze przydałby się jednak efekt wah-wah), czy numer „Jakby to było wczoraj”, które w ciekawy sposób urozmaicają repertuar (podstawowy groove na siedem!). Jednak występ, który bardzo dobrze odebrałem na żywo, w odsłuchiwaniu z nagrań wypadł trochę gorzej (pomyłki basisty, nieprecyzyjna gra sekcji rytmicznej, czy małe zgrzyty harmoniczne na linii gitara-saksofon). Warto byłoby się również zastanowić nad zagęszczeniem niektórych aranżacji, momentami zbyt rozrzedzonych (może więcej rytmicznych kontrapunktów saksofonu, unisona z basem, efekty gitarowe?). Konsekwentne zachowanie klasycznego brzmienia jazzowej gitary, uzasadnione w swingach czy bossa-novie, nie do końca pasuje mi w utworach żywszych, czy tych dynamicznie rozwijających się pokroju „Znów szukam Ciebie”.

Drugi dzień przesłuchań rozpoczęła Katarzyna Brzozowska z recitalem, czy też bardziej zbiorem piosenek pt. „Ani słowa”. W kilku utworach towarzyszył jej na gitarze Tomasz Rokosz. Kasia prywatnie zarzekała mi się, że pianistką nie jest (nie wiem, bardziej to ze strachu czy kokieterii). Okazało się jednak, że gra bardzo przyzwoicie, a do tego jeszcze pisze zgrabne i wdzięczne piosenki, które w naturalny sposób łączą ładną melodię z bezpretensjonalną harmonią. Ot, taka refleksyjna twórczość z nutką melancholii, budząca u słuchacza wrażenie z cyklu „skąd my to znamy” (choć żaden to zarzut). „O miłości ani słowa” i „Stały ląd” przypominały dokonania krajowej grupy Bisquit, z kolei piosenka o Bogu w aranżu gitarowym mogłaby zasilić repertuar krajowych kapel rocka gotyckiego. Nie zabrakło oczywiście penetracji obszarów ludowych podań i wierzeń (Kasia interesuje się polską muzyką tradycyjną). W tym ludowym tańcu „Poszła panieneczka” śmiało znalazłaby partnera w osobie Piotra Roguckiego i jego „Balladzie o próżności” (szczególnie korespondującej z interpretacją Katarzyny Dąbrowskiej), a zmęczona tańcem zasnęłaby w rytmie sączących się dźwięków „Kołysanki”, również przenikniętej ludowością, tą spod znaku niegdysiejszej Anny Marii Jopek.

Do grona laureatów IV FPI, głosami uczestników konkursu, dołączył Piotr Dąbrówka z recitalem „Światło w oczy”, który sam twórca nazwał „moja przeprawa przez moją mękę”. Istotnie, ilekroć spotykam Piotra, widzę w jego twarzy wyrytą głęboko życiową bliznę... Czy więc współczesny wędrowny cierpiętnik? Ubrany zawsze na czarno, z wyraźnym zarostem i groźnym spojrzeniem lokalnego bandyty, w rzeczywistości okazuje się wrażliwym poczciwcem o ufnych oczach i sercem na dłoni. Szkoda, że Red Label pije z plastikowych kubków, wszak sądziłem, że whisky zawsze godna jest szkła. Co do recitalu – mocnymi punktami okazały się tytułowe, dynamiczne „Światło w oczy” na motywach Kofty, „Psalm o chorych nogach” Nowaka w minimalistycznej, kołyszącej odsłonie na pięć (ciekawa alternatywa dla wytartego już nieco Grechuty) oraz „Do S...” Grochowiaka, gdzie Dąbrówka był dla swej gitary bezlitosny – i dobrze, bo w jego rękach narzędzie to godne. Nie zabrakło jednak oblicza klasycznie balladowego, lirycznego, tęsknego: „Nim latarnie zgasną” z jego własnym tekstem, „Monolog nie słyszących się” Łukasza Majewskiego, czy „W czas zmartwychwstania” Leśmiana. Recital zamknęła wzruszająca „Piosenka na cztery”, w warstwie tekstowej również autorstwa Majewskiego, a dedykowana córce Piotra, Natalii.

Drugi dzień przesłuchań zamknął gościny recital Beaty Osytek i Agnieszki Szczepaniak pt. „Nocny tramwaj”. Gitara elektryczna i fortepian okazały się w rękach pań połączeniem zaskakująco ciekawym. Większość utworów była zbudowana na identycznej zasadzie fakturalnej: gitara podawała minimalistyczne zapętlone sekwencje lub akordowe bicie, a fortepian tworzył kontrapunkty lub budował harmoniczne płaszczyzny i przestrzenie, operując całym ambitusem klawiatury. Całość recitalu miała w większości wyważony, oniryczny klimat, pogodny lub bardziej psychodeliczny; balladowy lub nieco bardziej dynamiczny (drapieżna „Zdzira” jedną z najlepszych aranżacji!) Piosenka autorska Beaty Osytek niewiele ma wspólnego z poezją; muzycznie i tekstowo to raczej rasowe utwory spod znaku polskiej ballady rockowej, odwołujące się do najlepszych tradycji z lat 90. (Kasia Kowalska, Edyta Bartosiewicz, Hey). I właśnie dlatego bardzo dobrze mi się tego słuchało. Zatrudnienie Agnieszki Szczepaniak było świetnym posunięciem. Z uwagą będę śledzić kolejne poczynania tego duetu.

Ostatni dzień festiwalu to koncerty: laureatów oraz finałowy, na który złożyły się występy prof. Bogusława Bierwiaczonka (gościnnie z Mateuszem Rulskim, co ciekawe –również anglistą) oraz Kamila Wasickiego z zespołem. Co do tego pierwszego – uraczył nas m. in. rozbudowanym, nieco bluesowym polityczno-gospodarczo-społecznym felietonem z ewolucją w tle; nie zabrakło też zapewne kultowego w niektórych kręgach „Szmaciarza” oraz muzycznej terapii dla zdołowanych w postaci ballady „Przyjdzie twój czas”. Mateusz Rulski również przedstawił kilka solowych, dobrze już znanych bywalcom festiwali, kompozycji („Nieboszczacza” czy „Piosenka wesołego staruszka”).

Opublikowany: 2011-10-01 10:00:00
Strony: