szukaj  |   kontakt

Szymon Zychowicz - Za oknem gwiazdaSergiusz Stańczuk - Widokówka na nieboTomasz Rokosz - Kolęda

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

zobacz video:

strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » FPI Lubawa 2009
II Festiwal Piosenki Innej - Lubawa 2009

W dniach 6-9 sierpnia 2009 r. odbył się II Festiwal Piosenki Innej w Lubawie. W części konkursowej wysłuchaliśmy 16 podmiotów wykonawczych prezentujących się w około 30-minutowych, najczęściej autorskich recitalach. Była to doprawdy ogromna dawka nowej muzyki. Jeśli dodamy do tego wieczorne koncerty gwiazd, otrzymamy pełniejszy obraz prawdziwej uczty dla uszu i duszy.

Ania Ozdobińska | 

Festiwal Piosenki Innej jest organizowany przez mieszkającego
w Lubawie Piotra Szauera - młodego człowieka próbującego realizować własne ciekawe wizje. Osobiście podziwiam go za pewną konsekwencję w myśleniu i działaniu. Z pewnością nie mało ludzi jeżdżących na rozmaite konkursy, przeglądy, festiwale ma osobiste przemyślenia na ich temat. „Szkoda, że w konkursie można zaprezentować tylko dwa utwory. Po takiej próbce wiedza słuchaczy na temat twórczości czy osobowości uczestnika jest zbyt mała by je oceniać". „Ten często zapraszany juror wydaje się niewystarczająco obiektywny". „Szkoda, że nikogo nie interesuje czyjś występ ja, jako doświadczony uczestnik, oceniam najlepiej". „Przydałby się jakiś duży lokal, w którym zmieściliby się wszyscy mający ochotę się zintegrować". Być może niektórzy z nich pomyśleli o tym, ze gdyby to oni organizowali festiwal to... Jednak przejście od pomysłu do realizacji tak dużego przedsięwzięcia jest ogromną sztuką. Wymaga pewnej odwagi i ogromnych pokładów determinacji. Dlatego wielkie brawa dla Piotra Szauera, gdyż jemu się to udało.
I z roku na rok jest coraz lepiej.

Mateusz Rulski Bozek 403W moim odczuciu najlepszym występem tegorocznego konkursu uraczył nas Mateusz Rulski-Bożek z Warszawy, który stając przed publicznością zamienia się w sceniczną bestię. Ma po temu oczywiście wszelkie warunki: charakterystyczny głos, świetnie opanowany instrument, melodyjne piosenki, żartobliwe teksty, przyjemną dla oka aparycję, pewność siebie... Dla odmiany za kulisami jest skromnym, spokojnym facetem. W autorskim recitalu pokazał swoją niewątpliwą wszechstronność. Czasem było nastrojowo („Z tęsknoty za światem co był" - piosenka, za którą przepadają babcie i mamy; „Dla śpiącej" - nieparodyjna parodia anielskiej piosenki przeglądowej), czasem wariacko lub z pazurem („Przyjdź i zostań" - ciary chodzą(!); „Łowca" - za którego autor tradycyjnie serdecznie wszystkich przeprosił), głównie po polsku (m.in. „Idę w miasto" - hit hitów w repertuarze Mateusza), ale
z angielskimi akcentami („I wish I", „Over my horizon"). Warto zauważyć, iż według miłośników twórczości Mateusza lubawski „Łowca" był najlepszym wykonaniem w historii tego utworu. Gdyby przyszło mi określić tego uczestnika w trzech słowach napisałabym: „mój ulubiony wymiatacz".

Przemyslaw Bogusz 217Generalnie rzecz biorąc lubawski festiwal rzucił nowe światło na kilku znanych mi wcześniej twórców. Mam na myśli chociażby Przemysława Bogusza
z Otwocka, który wyposażony w nową gitarę wykonał same nowe piosenki. Dał się przy tym poznać z zupełnie innej niż zwykle strony. Na próżno mianowicie dosłuchiwać się tam tak charakterystycznych dla Przemka odniesień politycznych czy głębokiego społecznego zaangażowania. Nowe utwory zaskakują osobistą tematyką („Gdybyśmy", „Powrót z Warszawy", "Droga na Południe"). Znajdziemy w nich również odniesienia ogólnoludzkie („A gdyby to nie było tak", „Nieba pierwszy błękit", „Nie ma wiosny", „Tango nad ranem"). Przemek popełnił także bardzo udaną parodię („Serce") - gorąco zachęcam do obejrzenia nagrania video, gdyż nie zdołam tego klimatu oddać słowami. Wprawdzie dało się słyszeć, że piosenki są świeże, ale gdy się uleżą mają szansę stać się hitami. Czyżby w Przemku dojrzewał materiał na nową płytę? Kupuję w ciemno!

Andriej Kotin 40W Lubawie dokonał się we mnie także pewien przełom dotyczący odbioru pieśni tworzonych i prezentowanych przez Andrieja Kotina z Zielonej Góry, którego wcześniej słyszałam już kilkakrotnie. Ponieważ jestem zdeklarowaną miłośniczką tekstów zwięzłych i celnych, niełatwo było mu przemówić do mnie swoimi balladami. Ale dzięki w pełni autorskiemu recitalowi „Ballady
z szuflady" („Środki komunikacji", „Desperado", „Mokra tęcza", „Chyba niepotrzebnie", „Ania", „Dym", „Stój, serce, stój") zapisał się w mojej pamięci jako miły wyjątek od wspomnianej reguły. Z dużą przyjemnością wysłuchałam jego klimatycznego występu - nastrojowych ballad, przy których można się ogrzać. Długich, ale bogatych w treść. Jestem ciekawa ich brzmienia w aranżacjach na wspomniany przez Andrieja zespół rockowy. Tu instrumentarium stanowiły gitara i harmonijka. Na marginesie warto przypomnieć, że Andriej pochodzi z Moskwy. Od 8 lat mieszka w Polsce.
Opublikowany: 2009-09-02 12:46:50
Strony:
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,00
Komentarze
Autor*:
Treść*:
e-mail:
Proszę przepisać poniższy kod z obrazka*:
 
Wpis zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez moderatora.