szukaj  |   kontakt

Kamil Wasicki - Gdzieś między BogiemLądowe Ptaki - Żeglarskie serceDariusz Rubin - Pociąg

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


PATRONATY
OPPA 2017

NieBajka Łukasza Majewskiego

"Podróż"

Moja Wolności 2017

Klawe Piosenki 2017

YAPA 2017


strona główna » relacje z imprez » rok 2016 » Fotorelacja: poruszył nie tylko parę gram - 40. Nocne Spotkanie Literacko–Muzyczne
Fotorelacja: poruszył nie tylko parę gram - 40. Nocne Spotkanie Literacko–Muzyczne

18 listopada w Sali Teatralnej BF Impart 2016 odbyło się 40. Nocne Spotkanie Literacko – Muzyczne. Śmialiśmy się i wzruszali ze znakomitymi artystami, których na jubileusz zaprosił Piotr Guzek. W zielonym fotelu zastała nas noc i chyba trochę przytyliśmy od wrażeń.

Koncert nosił tytuł „Parę gram...” i nawiązywał do tekstu jednego z bohaterów spotkania Andrzeja Poniedzielskiego. Autor wyjaśnił, że przeprowadzono kiedyś badania na człowieku. Zważono go tuż przed śmiercią i zaraz po tym jak odszedł. Wynik był na korzyść stanu przed odejściem. To znaczy kilka gramów więcej ważył człowiek tuż przed. Czyli dusza to tych „parę gram”, dla których gram- spuentował Poniedzielski. A dokładniej:

Bo, powiadają- parę gram waży ta dusza
Bo, powiadają- to zaledwie parę gram
Ale tych parę gram człowiekiem tak porusza
Że rzec by można - Oto gram dla paru gram 

Pomysł koncertu i zaproszenie właśnie tych, a nie innych artystów to pomysł Piotra Guzka, który jest współodpowiedzialny za artystyczne poruszenie nie tylko tych paru gram. Dzięki jego staraniom Nocne Spotkania, jedna z najstarszych, kulturalnych imprez wrocławskich o charakterze literacko-muzycznym, obchodziły swój jubileusz czterdziestolecia.

Jak sam twórca opowiadał- pomysł spotkań zrodził się w 1978 roku w Międzyorganizacyjnym Osiedlowym Domu Kultury „Bakara”, mieszczącym się we Wrocławiu, przy ul. Różanej. W tym kameralnym miejscu wydarzenie to odbywało się do 1991 roku, potem wraz ze mną przeniosło się do Klubu „Firlej”, a od 2004 roku do 2008 roku realizowane było w Centrum Sztuki Impart.

Z perspektywy tak długiego czasu trudno wymienić nazwiska wszystkich wykonawców, którzy na tej imprezie debiutowali. Było ich bardzo wielu. Godnym podkreślenia jest fakt, że tak obecnie uznani twórcy, jak: Jacek Wójcicki, Leszek Wójtowicz, Ela Adamiak, Andrzej Poniedzielski, Adam Nowak, Maciej Zembaty, Władysław Sikora, Joasia Kołaczkowska, Mariusz Kiljan, Natalia Sikora, Stefan Gąsieniec, Krzysztof Pełech oraz grupy Wolna Grupa Bukowina, Czerwony Tulipan i Stare Dobre Małżeństwo podkreślają niepowtarzalny charakter naszych wieczorów i ich pozytywny wpływ na artystyczny rozwój uczestników.

Wielkim przyjacielem i częstym gościem – uczestnikiem Spotkań był pan Andrzej Waligórski- wspominał Piotr Guzek. Dzięki jego osobistemu zaangażowaniu, wieloletniemu patronatowi Redakcji Programów Rozrywkowych Studia 202, występom kabaretu „ Elita” i jego gości, impreza zdobywała coraz większy rozgłos i popularność w kraju. Szczególnym, bardzo ważnym okresem w historii Nocnych Spotkań Literacko–Muzycznych są ostatnie ich edycje organizowane w Centrum Sztuki Impart. W profesjonalnych warunkach scenicznych udało się zrealizować – oprócz bardzo udanych i lubianych konkursów dla młodych wykonawców piosenki literackiej – cztery koncerty galowe, wszystkie bardzo ciepło przyjęte przez publiczność.

40. Jubileuszowe Nocne Spotkanie Literacko – Muzyczne jego niestrudzony organizator, pomysłodawca i twórca skomponował w formie dwuczęściowego koncertu galowego, który zatytułował „Parę gram...”.

Koncert był znakomitym przedstawieniem różnorodnej, ciekawej wrażliwości poszczególnych wykonawców, zarówno tych dopiero rozpoczynających swoją drogę artystyczną, jak i tych o niekwestionowanym dorobku artystycznym. W programie koncertu znalazły się: piosenka poetycka, literacka, poezja, muzyka klasyczna, jazzowa. Obok muzyki J. S. Bacha zabrzmiały niezapomniane piosenki z repertuaru: M. Grechuty, W. Młynarskiego, A. Poniedzielskiego, kompozycje H. Miśkiewicza, liryka A. Kusaja, piosenki z dwóch ostatnich platynowych płyt A. Zaryan. W wyjątkowym przedsięwzięciu wystąpili: Aga Zaryan, Iwon Loranc, Andrzej Poniedzielski, Henryk Miśkiewicz, Artur Kusaj i młodzi, utalentowani twórcy: Julia Szewczyk i Grzegorz Rdzak. Wykonawcom akompaniowali specjalnie powołane do tego projektu zespoły muzyczne: smyczkowa orkiestra kameralna, zespół instrumentalno-wokalny i kwartet smyczkowy. Podczas zmiany układu sceny prezentowane były archiwalne materiały, utrwalonych na taśmach video fragmentów występów wykonawców, których nie ma już wśród nas, m.in. Jana Kaczmarka, Andrzeja Waligórskiego, Jacka Zwoźniaka, Christiana Belwita. 

Grzegorz Rdzak zagrał fragment koncertu fortepianowego Bacha pozwalając sobie na świetną improwizacyjną kadencję. Julia Szewczyk wzruszyła interpretacją utworu „Warszawo ma” i rozśmieszyła „Rozmową z deweloperem”. Iwona Loranc z klasą zaprezentował pięć utworów Marka Grechuty. W drugiej części Andrzej Poniedzielski- jako niedościgniony konferansjer- zamienił się na chwilę w interpretatora piosenek Wojciecha Młynarskiego i autorskich utworów. Zastanawialiśmy się czy wolimy leszczynę czy wierzbę i nuciliśmy, żeby nie październiczeć :

La La La
La La La
Ta piosenka to piosenka całkiem zła
To piosenka, która mówi
Jak się nie ma, co się lubi
To nie lubi się i tego, co się ma

Potem Henryk Miśkiewicz zabrał nas na wyżyny jazzu dętego, Artur Kusaj zapytał retorycznie „Za czym goniłem tyle lat”, a Aga Zaryan m.in. przypomniała postać Krystyny Krahelskiej (poetki, która zginęła w Powstaniu Warszawskim), zaśpiewała jej dwa teksty poetyckie i na koniec rozbujała publiczność standardami jazzowymi.

Wieczór skończył się późną nocą i poruszył nie tylko parę gram, ale całe tony ciał i dusz.

tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julian Olearczyk