szukaj  |   kontakt

Agata Gałach - Toast pożegnalnySergiusz Stańczuk - Widokówka na nieboJarek Wasik - Taki mam stan

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


PATRONATY
TROMBITA 2018

YAPA 2018

Moja Wolności 2018

NieBajka Łukasza Majewskiego

"Podróż"


strona główna » relacje z imprez » rok 2016 » Fotorelacja: Mam ręce w kieszeniach… a przed oczami Lubomskiego - po koncercie w Starym Klasztorze
Fotorelacja: Mam ręce w kieszeniach… a przed oczami Lubomskiego - po koncercie w Starym Klasztorze

Na koncert Mariusza Lubomskiego chętnie pójdę nawet, gdybym miała słuchać tych samych utworów po raz dziesiąty. Muzyczne spotkanie z bardem zawsze przynosi dawkę pozytywnych emocji, którymi emanuje artysta ze sceny. Mariusz Lubomski może występować z większym zespołem muzyków, może być na scenie tyko z basistą i klawiszowcem, jednak zawsze tworzy coś oryginalnego, poetycko- pokrętnego, językowo- ponętnego i muzycznie- nienagannego. Jego „Spacerologia” na żywo, brzmi za każdym razem inaczej i nie znudzi się chyba nigdy, pomimo już dawno osiągniętej pełnoletniości.

Wtorkowy, kameralny koncert w Sali Gotyckiej Starego Klasztoru był właśnie takim pozytywnym motywatorem do działania i spędzenia następnego dnia w emocjonalnej harmonii z piosenkami artysty pobrzmiewającymi w głowie.

Mariusz Lubomski podczas wrocławskiego koncertu pojawił się na scenie bez okularów, ale w słynnej marynarce z przykrótkimi rękawami. Zarażał znakomitym nastrojem i kondycją. Pierwsze rzędy publiczności bujały się w rytmie „Nie skreślaj mnie”, „Żeby”, „Ambiwalencji”, „Bloku”, „Już nie płynę”, czy „Złego towarzystwa”.

Wojciech Pulcyn (kontrabas), Jan Smoczyński (fortepian, organy Hammonda RT3, KorgTrident, akordeon, tamburyn) bardzo twórczo towarzyszyli na scenie. Ich interpretacje niektórych utworów były zjawiskowe lub zaskakujące.

Mariusz Lubomski, jak czytamy na stronie artysty, tworzy specyficzny rodzaj piosenek o charakterystycznym akustycznym brzmieniu, korzystającym z rytmów bossa nowy, rytmów karaibskich i pieśni cygańskich, klasycznego bluesa z elementami funky, garażowego undergroundu, ostrych rockowych brzmień i piosenek aktorskich, klimatu francuskich kabaretów i nowojorskich klubów jazzowych, songów Weilla-Brechta i Toma Waitsa. 

Podczas kameralnego koncertu w Starym Klasztorze zorganizowanego przez Wrockfest artysta z dystansem i wdziękiem prezentował barwną paletę barw swoich muzycznych i interpretacyjnych możliwości.

tekst: Dorota Olearczyk
foto: Julia Olearczyk