szukaj  |   kontakt

Adsu - SupermarketDrużyna Wawrzyna - A tam jest nieboJarek Wasik - Taki mam stan

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


Inna Piosenka w Lubawie - Spotkanie Trzecie cd.

Pierwszy dzień przesłuchań zamknęła swym recitalem Aleksandra Kubicka z Olsztyna koło Częstochowy, której towarzyszył na fortepianie bardzo sprawny i muzycznie świadomy pianista Michał Rorat, coraz aktywniej działający w środowisku częstochowskim. Nie ukrywam, że na tle pozostałych uczestników konkursu, wykonawcy pokroju Kubickiej sprawiają mi zawsze dość duży kłopot w rzeczywistej ocenie ich występu. Co ciekawe, po odwiedzinach jej profilu myspace’owego sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Zresztą – kto słuchał recitalu, zrozumie, co w tym przypadku znaczy bycie kwiatkiem do kożucha. Kubicka jest wokalistką, autorką tekstów i współautorka większości kompozycji. Co do samego występu – jej piosenki wyróżniały się klimatycznym brzmieniem, zgrabnie poetyzującymi tekstami, ale też dużą złożonością harmoniczną, której zasadność momentami budziła moje wątpliwości („Zapach myśli”). Trudno też było uniknąć porównań do dawnej Anny Marii Jopek (czyżby wpływ Pospieszalskich?). Rorat w charakterze ekwiwalentu zespołu wywiązał się ze swej roli wzorowo, chociaż miewał tendencje do – w moim odczuciu – zbyt gęstej faktury (i chyba nie chodzi tu o leczenie moich prywatnych kompleksów jako pianisty). Tak oto, z tych ładnych, lirycznych melodii i złożonej, często silnie romansującej z jazzem warstwy harmonicznej finalnie wyniknęło niewiele, a przynajmniej niewiele pozostało w mojej głowie. Chlubnym wyjątkiem okazała się kompozycja „To jest ten czas” – kapitalny materiał na przebój (świetny akompaniament!). Ogólnie więcej pozytywów nasuwa się po ponownym odsłuchaniu tego recitalu; niestety takiej możliwości nie posiada publiczność. Jednak jestem przekonany, że Ola poradzi sobie i bez tytułu laureata lubawskiego festiwalu.

Drugi dzień przesłuchań rozpoczął (wraz z towarzyszeniem burzy, która dawała o sobie znać przez otwarte okna) Paweł Borzeński z Olsztyna, młody student UWM, który dopiero rozpoczyna na poważnie swoją przygodę z piosenką autorską Z pewnością nie można odmówić mu potencjału i predyspozycji. Twórczość Borzeńskiego oscyluje wokół mniej typowej konwencji piosenki poetyckiej, bliższej muzyce rockowej, a reprezentowanej chociażby przez Piotra Bukartyka (do inspiracji którym Paweł otwarcie się przyznaje). W jego kompozycjach pobrzmiewają też echa sceny brytyjskiej („Widnokrąg”) oraz inspiracje rodzinnym Olsztynem. Kondycja wokalna całkiem niezła (nie przeszkadzało mi nawet lekkie seplenienie), brzmienie gitary i technika gry również bez zarzutu (duża wrażliwość na dźwięk), można się jednak przyczepić do strony tekstowej, która czasami sprawiała wrażenie na siłę wepchniętej w muzykę, tworząc nie do końca przemyślane frazy, bez szans na zamknięcie ich w jakiejś rytmicznej, bardziej zwartej całości. Ponadto patetyczne wyśpiewywanie truizmów w stylu „sam jak palec”, czy „piątek, jak mówią, tygodnia koniec i początek” na pewno nie działa na korzyść tych piosenek. Być może wynika to generalnie z często zbyt dosłownej poetyki tekstów, czyli przewagi zwyczajnej bezpośredniości nad poetyckim obrazowaniem („Wykład”). Z całego recitalu warto wyróżnić „Miejsce na ziemi”, z ładnym, flażoletowym motywem, pobrzmiewające naszym swojskim, rockowym podwórkiem; dynamiczną, quasi-Bukartykową „Dekoramę”, czyli rzecz o nieistniejącej już olsztyńskiej kawiarni oraz „Aspiracje”, zagrane po lekkim przestrojeniu gitary, która okazała się dość niesforna (nie jestem jednak pewien, czy był to strój otwarty, czy tzw. „dropped D”, co Paweł – miejmy nadzieję – mi wybaczy).

Kolejnym uczestnikiem był Seweryn Jakubiec z Warszawy, mający już na swoim koncie nie tylko udział w kilku ogólnopolskich przeglądach poetyckich, ale nawet debiutancki krążek „Palisander”. Do szczęścia, jak sądzę, brakuje mu tylko jakiegoś większego sukcesu. W spontanicznym głosowaniu zaproponowanym przez uczestnika publiczność zadecydowała, iż zostanie wykonany jeden z zaproponowanych programów pt. „…i innych demonach” (pierwszym sugerowanym był „O miłości…”), składający się z piosenek autorskich, jak również wykorzystujący wiersze młodej poetki Anny Węclewskiej. Recital zaczął się obiecująco – „Rozprawa” oraz „Trzy złote” przykuwały uwagę plastycznymi, frapującymi tekstami o zbrodniach i dziecięcej przemocy w małych, zapomnianych miasteczkach. Niestety potem do twórczości Jakubca wkradł się syndrom smęcącego barda, bo – choć tekstowo było nadal nieźle – muzycznie zaczęło być dość miałko, co specjalnie nie sprzyjało wystarczająco uważnemu odbiorowi. Rolę budzika mogła spełniać ostatnia, nieco żywsza kompozycja „Corrida”.

Antoni Gustowski, młody student MISHu na UW, wystąpił tego dnia jako trzeci. Myślę, że jest to jeden z wykonawców, którego można ubóstwiać lub nie cierpieć, głównie za kłującą w uszy wadę wymowy oraz płaską barwę, które to w oczach nauczycielek emisji głosu dyskwalifikowałyby go z wszelkiej działalności scenicznej. W przypadku bardów sytuacja wygląda jednak zgoła inaczej. Duży szacunek dla Antka za jedne z najciekawszych tekstów w tej edycji festiwalu, pełnych świeżo ujętych obserwacji (chociażby kapitalny erotyk o Wisłostradzie, czy też „Piosenka muzealna” o kabaretowej wręcz proweniencji). Zabrakło natomiast wykonawczej sprawności (wpadki też trzeba umieć kryć) i większej precyzji instrumentalnej. Gitara mogłaby po prostu stroić (nawet w tak „perkusyjnym” wydaniu) i nie przeszkadzać wykonawcy oraz słuchaczowi w, i tak już utrudnionym ze względu na dykcję, rozumieniu tekstu. Radzę Antkowi popracować pod okiem nauczyciela wokalu, by zniwelować trochę zbyt siłową emisję (a może nawet ukształtować nieco inną barwę?).

Kolejny uczestnik, Rafał Kowalewski z Ostrołęki (obecnie mieszkaniec Koszalina) jest laureatem kilku ogólnopolskich konkursów. Tworzy muzykę do wierszy wybitnych polskich poetów; ma na koncie również muzykę teatralną i sakralną. W Lubawie zaprezentował recital złożony z utworów Mirona Białoszewskiego i Stanisława Grochowiaka do swojej muzyki i była to dla mnie chyba najlepsza prezentacja tej edycji, niestety całkowicie niedostrzeżona przez Jury ze względu na swój słuszny, parateatralno-pieśniowy ciężar gatunkowy. Cóż, na pewno daleko Rafałowi do miziania gitary z kapodastrem przy użyciu kilku trójdźwięków. Oprócz zasługującej na uznanie dużej świadomości wyrazowej fortepianu (mimo obecności raczej niescenicznego modelu) oraz interesujących pomysłów fakturalnych i indywidualnego języka harmonicznego, na spory szacunek zasługują jego umiejętności wokalne – co oczywiście nie oznacza, że wszystkie dźwięki i klawisze zostały trafione. Taki już jednak urok występów na żywo, a umiejętność zamaskowania niedokładności także jawi się jako dość istotna miara scenicznego obeznania i profesjonalizmu. Usłyszeliśmy utwory do naprzemiennie ułożonych w pary wierszy w/w twórców, które spajane były przez kilka słów-kluczy. I konia z rzędem, kto – czytając te utwory „na sucho” – zdecyduje się opracować je muzycznie lepiej niż Kowalewski. Na wyróżnienie zasłużyły pięknie skomponowane: „Modlitwa” oraz „Do Pani” Grochowiaka, czy też kipiąca podskórnym tętnem, słynna apostrofa „Podłogo, błogosław!” oraz refleksyjna „Gdy tęsknota” Białoszewskiego. Na pewno nie są to kompozycje łatwe (jak i same zresztą wiersze), jednak przy bliższym poznaniu zdecydowanie zyskują. Szkoda, że ci, którzy powinni, nie dostrzegli tego potencjału, ale raczej mnie to nie dziwi.

Opublikowany: 2010-11-17 16:50:00
Strony:
Oceń relację
Średnia ocena: 3,23
Komentarze