szukaj  |   kontakt

DGZZ - My dzieci [2011]Kamila Kraus - BrajlemCorda - Brzask

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


Dota Kehr - "Na szczęście" - OPPA 2009
Dota Kehr - "Pokój" - OPPA 2009
tłumaczenia tekstów...
Na szczęście


Co mogłabym wymyślić,
co mogłoby to być, żeby cię rozweselić?
Kiedy cię pytam, mówisz, że wszystko dobrze,
a ja myślałam, że ty nic nie masz.

Na podróże - cele, na jazdę autostopem - kierowców w bród,
a na mówienie potrzebny jest czas.
Dostaje się to, w co się wierzy,
a na szczęście - jest złudzenie. Cóż by nam zostało, gdyby nie to?

Potem jedziemy na przystanek tramwajowy,
Teraz wyobraź sobie, że tu byłoby morze.
A nie ulice Niederschönweide,
My dwoje i palmy, to byłoby coś.

Na co dzień są kłopoty, na pocieszenie jest muzyka,
a na obiad - makaron z czymś tam.
Dostaje się to, w co się wierzy,
a na szczęście - jest złudzenie. Cóż by nam zostało, gdyby nie to?

Może pojedziemy rowerami
obejrzeć zachód słońca, ramię przy ramieniu.
Na przykład nad jeziorem z lodami i bitą śmietaną,
wiesz, że lubię kicz i cały ten kram.

Na szaleństwo jest recept bez liku
I aby się poddać - powodów jest dość.
Dostaje się to, w co się wierzy,
a na szczęście - jest złudzenie. Cóż by nam zostało, gdyby nie to?

No to przynajmniej wyjdźmy do parku,
po drodze kupimy sobie jeszcze piwo w budce.
No chodź wreszcie! Stoję już na klatce.
I jeszcze czekam tu.

Chciałabym wierzyć, że zabrakło nam po prostu czasu,
a wieczorami zwykle też sił.
Chcieliśmy to zrobić, zanim zapadnie zmrok,
a potem już jakoś nie zdążyliśmy.

 
Pokój


W moim pokoju lata mucha,
brzęczy i krąży
niczym śmigłowiec,
wyrywając mnie ze snu. W ciemnym pomieszczeniu
słyszę to bzykanie, które milknie tuż przy uchu,
wyobrażam ją sobie tak:
zwierzę mniej więcej wielkości kruka na mojej poduszce!
Włochata, futrzasta, w iskierkach oczu wschodzi
księżycowa poświata, nie zostawaj dłużej tu w pokoju.
Zamknij ją i wypuść mnie. Śpij dziś w nocy na klatce.

W moim pokoju za lustrem mieszka jakaś bestia,
w którą nie wierzysz, bo jej nie widzisz.
A ja słyszę czasem mlaskanie, pomruki albo sapanie
pomiędzy ścianą a ramami lustra, nocą coś szepcze moje imię,
więc nie mam już odwagi wchodzić sama do pokoju.

W moim pokoju cisza zapanowała przemocą,
formuje się próżnia i zaraz ciemność nabiera kształtu.
Zagęszcza się w chmury czarno i ciężko, podłoga staje się morzem,
Wciąga mnie jakiś wir, wiatr się wzmaga, unosi mnie ze sobą.
Od lat już tam nie byłam.

Od tego czasu błąkam się dokoła. Mój pokój stoi osierocony i milczący,
za murami, w środku, podejrzewam kurz i zwiędłe liście,
bo zostawiłam otwarte okno, a popołudniami pną się
po ścianach plamy słońca.
Potem zmierzcha tam w pokoju
i zaraz zapada noc także tam, gdzie jestem.
Chodźmy się powłóczyć, zostań wśród ludzi i nie chciej nigdzie należeć.
W pokoju nadal coś brzęczy i szepce,
tu na zewnątrz teraz mieszkam.
Brzęczenie ciągle jeszcze słyszę, a bestię zabrałam ze sobą.