Raz Dwa Trzy - SkąDokąd Po kilku latach milczenia zespół Raz, Dwa, Trzy zarejestrował nowe autorskie piosenki. Jak dotąd w twórczości grupy ważne były pewne idee poboczne, które ukierunkowywały jej działania, oraz w przeszłości stanowiły o brzmieniu całości nagrywanych piosenek. [więcej...] ![]() Piotr Bukartyk - "Z czwartku na piątek" - w ISAK.SKLEPie Zabaw słowem Bukartyka ciąg dalszy, czyli osiemnaście utworów na nowej płycie. Jest melancholijnie i zabawnie. Piosenki dające do myślenia i doprowadzające do łez. Oczywiście ze śmiechu. [więcej...] Płyta Dominiki Barabas "Cień" to płyta, na którą czekają wszyscy wielbiciele piosenki literackiej. Wszystkich zainteresowanych ucieszy na pewno fakt, że już dziś można ją zamówić w ISAK.SKLEP. [więcej ...] |
posłuchaj fragmentów:
|
Bardowie bez granic OPPA 2009 - Warszawa 26 XI 2009
Niezwykle interesująco wypadł koncert międzynarodowy zorganizowany w ramach OPPA 2009. Podczas tego właśnie wieczoru poczyniłam osobiste muzyczne odkrycie roku! I wsiąkłam totalnie... Ale o tym - w stosownym momencie... Podczas koncertu swoją twórczość zaprezentowały cztery osoby. Jak na prawdziwych bardów przystało, każda z nich akompaniowała sobie na gitarze. W sali Centrum Promocji Kultury Praga Południe wybrzmiewały pieśni w co najmniej sześciu językach... Świetnym pomysłem ze strony organizatorów było przetłumaczenie tekstów piosenek artystów zagranicznych na język polski i wyświetlanie ich na dużym ekranie w czasie występów ich autorów. Wprost nie wyobrażam sobie ilustrowania tej konkretnej relacji nagraniami audio bez przedstawienia wspomnianych tłumaczeń. Gorąco zachęcam do poświęcenia kilku chwil na ich lekturę. To naprawdę pyszne smakołyki - i to prosto z zagranicy!!! Jednak zanim przejdę dalej chciałabym podzielić się spostrzeżeniami na temat Centrum Promocji Kultury Praga Południe. To nowoczesne miejsce przyjemne dla oka, dla ciała jest przyjemne mniej. Latem na sali panował ukrop i trudna do zniesienia duchota (podobno klimatyzacja niewydajna), a teraz w listopadzie była tam istna lodówka - bez kurtki ani rusz i aż się prosiło, żeby wciągnąć czapkę. Dodatkowo niemiłosiernie skrzypiące drzwi prowadzące na salę. Każde ich uchylenie zagłuszało występ. A ludzie kręcili się bez przerwy. Naprawdę niełatwo skupić się na kontemplowaniu muzyki w tak niesprzyjających warunkach. Przechodząc do rzeczy wspomnę tylko jeszcze, że będzie to moja pierwsza (chyba) relacja pisana w konwencji 'od końca'...
Zatem jako ostatni na scenie pojawił się reprezentant gospodarzy, czyli Andrzej Garczarek. Można było wyczuć, jak publiczność czekała na to z nim spotkanie... Zaduma wisiała w powietrzu... Jego twórczość jest bardzo bliska mojemu sercu. Cóż, może to przez tą ścianę wschodnią majaczącą w tle... Ale co ja tu będę pisać... Lepiej oddać głos mistrzowi: "Witam przepięknie. Jestem szczęśliwy, radosny, że mogę wziąć udział w tym dzisiejszym, przepięknym, fantastycznym wieczorze tak różnych pieśni, że z tej radości chyba zaśpiewam jakąś żwawą piosenkę... Może nie koniecznie wesołą, ale żwawą". Tu zabrzmiało "Do Piotrowskiego - Poety". Nie zabrakło również kilku wspomnień: "Aż się nie chce wierzyć. Trzydzieści jeden lat temu zaśpiewałem na pierwszej edycji OPPY - ona się wtedy jeszcze nazywała Warszawskim Przeglądem Piosenki Autorskiej - i tam przyjechałem z piosenką "Ballada o chłopcach z Bazy Sokołowskiej" i, jakby to nie zabrzmiało, ta piosenka jest o wiele starsza, niż niejeden z kochanych widzów, słuchaczy naszej dzisiejszej imprezy. No ale tak to jest (...)". Publiczność nie chciała go wypuścić ze sceny. Jako jeden z bisów usłyszeliśmy legendarną pieśń zatytułowaną "Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał". A po niej komentarz autora: "Jest to naprawdę bardzo rzadka satysfakcja dla autora, kiedy stwierdza, że piosenkę, którą pisał kiedyś tak strasznie emocjonalnie, właściwie dzisiaj może wykonać jako tekst zdecydowanie historyczny już, gdzie realia się w Europie zmieniły. Nie ma już tych gazet, o których śpiewam, nie ma muru, świat jest po prostu inny i nie chcę broń Boże przeceniać swojej roli w zmianie tego świata piosenką, którą kiedyś napisałem, ale jest rzeczywiście nas paru wykonawców, którzy mieliśmy szczęście być we właściwym miejscu, o właściwej porze i zaśpiewać parę właściwych piosenek na czasie. A to, że się stało tak jak się stało, jest rzeczywiście fantastyczną sprawą i (...) chciałem z takiej czystej radości i satysfakcji podzielić się właśnie tym wrażeniem, że jest to piosenka właściwie już historyczna i niech taka zostanie". Jako przedostatnia wystąpiła dla nas Dota Kehr (Niemcy). Przywitała nas po polsku: "Dobry wieczór. Nazywam się Dota. Miło mi, że tu jestem. Mam nadzieję, że spodobają się wam moje piosenki". A piosenek Dota ma dwa rodzaje: smutne i straszne (przynajmniej tak mówi). Wesoła, prawdziwa, spontaniczna i żywiołowa na scenie. Publiczność jadła jej z ręki. I to właśnie Dota jest moim prywatnym muzycznym odkryciem roku 2009. I mam po temu swoje powody. Po pierwsze język niemiecki był moją zmorą od wczesnych lat szkolnych. Głęboka antypatia. Do słów, do brzmienia, wymowy... do wszystkiego. Antypatia kwitnąca w najlepsze przez lata została w jednej chwili przekreślona przez pierwsze wersy pierwszej piosenki zaśpiewanej przez Dotę... Czy to możliwe? Czy ona aby na pewno śpiewa po niemiecku? To takie przyjemne... Po drugie - jej utwory. Interesujące melodie bardzo dobrze zagrane na gitarze (zjawisko nie takie znowu częste wśród kobiet). No i oczywiście teksty! Ich tematyka, spostrzeżenia, poetyckość, dobór słów... Doskonałe! Zwłaszcza jeśli się je rozumie w oryginale, bo wiadomo, że przy tłumaczeniu utwór zawsze coś traci... Po powrocie do domu zajrzałam na stronę Doty i za jej pośrednictwem kupiłam trzy z siedmiu (o ile dobrze pamiętam) jej płyt, na których piosenki są zaaranżowane na zespół... Wsiąkłam totalnie. Jestem od nich uzależniona... I jakże miłe jest to uzależnienie...
Zobacz również:
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 3,00
Komentarze
Data: 2010-02-05 00:34:14
Autor: Apolinary
Treść: Jeśli chodzi o język niemiecki i Dotę, miałem bardzo podobne odczucia.
Podobnie jeśli chodzi o pana Andrzeja. Cóż - niezmiennie RZĄDZI! :) e-mail: |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||

.m191.jpg)

Zatem jako ostatni na scenie pojawił się reprezentant gospodarzy, czyli
Jako przedostatnia wystąpiła dla nas