szukaj  |   kontakt

Sławek Kusz - Dobrze jestWłodek Mazoń i Vis a Vis - Pierwszy krokBartek Dzikowski - LULLABY

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » SFP Kraków 2009
45. Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie - 12-18 X 2009
Warto było jechać do Krakowa - to krótkie zdanie, które w pełni streszcza kilka październikowych festiwalowych dni spędzonych z grupą wyjątkowych, a przede wszystkim utalentowanych ludzi, których tak trudno spotkać razem w jednym miejscu. Pięćdziesiąt jeden konkursowych prezentacji laureatów ponad trzydziestu literacko-muzycznych imprez kwalifikujących do finału 45. Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie - to jedyna taka uczta w naszym kraju!
Piotr Szauer | 
StańczykLiczby te świadczą o tym, że niniejsza relacja ciągnąć mogłaby się w nieskończoność. Gdyby dodać do tego jeszcze listę koncertów towarzyszących tegorocznemu festiwalowi - niewielu z Was zapewne wytrwałoby do jej końca... Z uwagi więc na szanownego czytelnika spokój wewnętrzny i precyzję przekazu ograniczę się jedynie do wyróżnienia tych, którzy moje wrażliwe zmysły pobudzili...

Muszę podkreślić, że na SFP wybrałem się po raz pierwszy - przede wszystkim by przekonać się czy prawdziwe są wszystkie krytyczne opinie na temat tej imprezy, które zasłyszeć można w różnych częściach kraju. Sam należałem przecież do grupy osób ostro polemizujących z krakowskimi werdyktami, kształtem festiwalu i jego atmosferą - a raczej złą aurą, która roztacza się wokół hasła: Studencki Festiwal Piosenki. I dziś z entuzjazmem stwierdzam, że myliłem się w swych sądach! Choć kilka z nich podtrzymuję, o czym nie omieszkam wspomnieć...

Joanna Lewandowska-ZbudniewekDotarłem do Krakowa we wtorek 13 października - w przeddzień rozpoczęcia przesłuchań konkursowych. Program koncertów towarzyszących tegorocznemu festiwalowi był bardzo bogaty i różnorodny. Wprawdzie ominęły mnie poniedziałkowe recitale: Gabrysi Lenckiej, Mariusza „Ozia" Orzechowskiego oraz grupy „Iowa Super Soccer", ale już tego wieczoru do wyboru miałem trzy kolejne koncerty. Niestety nie udało mi się dotrzeć na recital „Zielony księżyc", w którym na scenie prezentowali się: poetka Grażyna Orlińska i pieśniarz Grzegorz Marchowski. To dlatego, że na innej scenie - im. St. Wyspiańskiego PWST występowały dwie panie: Joanna Lewandowska-Zbudniewek oraz Dominika Barabas. Pozwólcie, że skupię się w tym miejscu na recitalu laureatki nagrody głównej, nagrody im. Wojtka Bellona oraz nagrody dziennikarzy 44. Studenckiego Festiwalu Piosenki.

Dominika BarabasPrzeżyłem już kilka różnych od siebie recitali i konkursowych występów Dominiki. Specjalnie używam tu słowa: „przeżyłem". Bo każdy z nich pozostawiał we mnie rzadko spotykaną mieszankę emocji. Nie sposób je nawet opisać... Dominika jest zjawiskowa, niepowtarzalna! Z jednej strony - zamknięta w sobie, daleka. Z drugiej zaś - tak bardzo bliska i bezpośrednia w swych piosenkach. A przede wszystkim niezwykle precyzyjna w wyrażaniu myśli i uczuć. Pewna, przekonująca. Nie wspominając już o tym, że jak mało kto potrafi zaczarować słuchacza - nie tylko swoim głosem...

W Krakowie towarzyszył jej zespół w składzie: Kacper Gęsiarz (kontrabas), Jakub Blokesz (gitara, instrumenty perkusyjne), Jasiek Kusek (fortepian, gitara). Dominika po gitarę sięgnęła tylko raz - by zakończyć koncert moją ulubioną kołysanką: „Kobranocką". Utwór ten zamyka również jej debiutancką płytę „Cień" a opisywany tu recital był pierwszym promującym to wydawnictwo. Na kolejne - z uwagi na zbliżające się przyjście na świat jej córeczki - przyjdzie nam poczekać do przełomu lutego i marca 2010 r.
Opublikowany: 2009-12-08 16:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,75
Komentarze
Data:
 2009-12-11 00:36:12
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 Trochę ten mój komentarz chaotyczny, ale jestem osioł w pisaniu internetowym i nie zdołałem przeglądnąć go i wygładzić, za co ew.Czytelników i ciebie Piotrze przepraszam. Ale z potrzeby serca napisany, a i z żółci nagromadzonej gorzki.
e-mail:
 
Data:
 2009-12-11 00:29:16
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI POD TEZĄ O MASZYNKACH SCENICZNYCH - PRYWATNIE NAZYWAM TO UCZENIEM 'NA MAŁPĘ', młodzi interpretatorzy naśladują mistrzynie warsztatowe te same gesty, miny, barwa - karaoke jednym słowem, pytanie - po co ? Młodym wykonawcom trzeba zadawać pytania - dlaczego tak ?

Prawdziwy artysta instynktownie to wie, układa mu się to, jest to rodzaj olśnienia i to się czuje. A naśladownictwo ? Dla człowieka co nieco w materii oblatanemu, wszystkie te grepsiki są znajome - tu poleciał Zamachowskim, a tu była Przemykowa dopełniona Groniec...itd, itp.

A dobrych autorów ze świecą szukać, ci młodzi ( stażem , niekoniecznie wiekiem) albo piszą niechlujnie, źle formalnie - bo i nasz rynek muzyczny taki , nie uczy się młodzieży wrażliwości na urodę słowa, jego bogactwo, metaforę która kreuje słowem nową rzeczywistość, świat ciekawy, piękny, często tragiczny z piętnem szaleństwa. Wciska mu się do biednej głowy gnioty literackie nijak się mające do rzeczywistości, byle jak w dodatku i wpędzając literaturę w schematy co ją mordują.

Trzeba potrącić nutę wrażliwości, bo takowa w każdym drzemie, a szczególnie w młodym człowieku. Rola nasza, starych (jużem dziadek) polega na budzeniu wrażliwości, sztuce rozmowy, pobudzeniu myślenia ukazaniu alternatyw. Próbuje się tego w Myśliborzu jeszcze, ale to ostatni bastion. A ja pamiętam takie warsztaty także w Olsztynie, Lidzbarku, Biłgoraju - wiem co mówię, sam się na nich wychowałem.

Jakże niemodna ( a może to zawiść,lęk przed konkurencją, wszak show must go on, po co sobie rywali wychowywać) zawsze u nas była praca u podstaw, taka pozytywistyczna, ludzi co to robią, pasjonatów, traktuje się jak nieszkodliwych wariatów. I fruwają nad nami sępy miłości, namiętna miłość w męskiej ubikacji, oddechy lądujące na niej itp.urągające dobremu smakowi, chamskie, niegramatyczne bzdety. I z czego te niebożęta mają się uczyć, jak ich to zalewa, bełkot papuzi, dadaizm wszechmocny ,skretynienie myślowe, blablabla... Pięknie to ujęte w pieśni Ozia o Janku muzykancie. I dlatego postuluję róbmy warsztaty twórcze. Taką burzę mózgów. A może Piotrze u ciebie w Lubawie ?
e-mail:
 gruby@mili.pl